Zdanie

grudzień 5, 2008 at 10:33 pm (Kategoria przypadku)

Kiedyś, dawno temu chciałem mieć karygodne zdanie. Antymoda narzucała lekceważący indywidualizm. Czemu jej uległem? Przecież nie ma nic bardziej odrażającego nad społeczny przymus, presje nakazującą wyłamanie się z gombrowiczowskiej formy przy pomocy negacji i buntu dla buntu miast dla ideału (czyli jedynego dopuszczalnego sposobu walki mięsem). Presja ta u samych podstaw jest zepsuta z powodu swojego destruktywnego ciężaru, nawet jeśli służy szlachetnej idei deptania szarych szeregów ludzkich (czy też: mrowia niegodziwych wrogów mych miałkich?). Uległość wobec mody jest tym samym co uległość wobec antymody, słabością woli i symptomem nademocjonalnym, a przez to zupełnie niepotrzebnym. Pewna skandaliczność i karygodność (będące składnikami odmienności i indywidualizmu) na fundamencie „bycia odmiennym za wszelką cenę” dewaluują wartość tychże wkładając je w ramy powszechności – z powodu powszechnego głodu bycia odmiennym-lepszym chęć bycia odmiennym jest de facto czynem sprawiającym, że jest się nieodróżnialnym. Inność powinna być budowana na pobudkach niejawnie ku niej dążących tak samo jak głupota: głupcy zwykle nie zostają nimi tylko dlatego, że chcą, a wręcz jest nie do pomyślenia by głupiec z pełną świadomością dążył ku głupocie. Tożsamo indywidualista: czyni inaczej ponad pragnieniem odmienności, robi tak bo to jest w jego naturze.

Hej, czemu jej uległem?

Bezpośredni odnośnik 4 komentarzy