Egzystencjalny niepokój (zainspirowane)

grudzień 13, 2007 at 12:07 am (Kategoria przypadku)

Niepokój wprowadza dyskomfort i dokucza samą swoją niepożądaną obecnością. Egzystencjalny niepokój zaś to uczucie znane z pewnością nie każdemu. To niepewność istnienia, wewnętrzne zwątpienie w siłę własnego żywota. Kiedy strach przenika najciemniejsze zakamarki umysłu każąc zastanowić się nad jakością bytowania. Kiedy niemal wszystkie potrzeby duszy (tudzież psyche) odchodzą w zapomnienie pozostawiając tylko nieokreślone poczucie osamotnienia. Moc drzemiąca w ciele zasypia lub nawet zanika, jak po ciężkim wysiłku fizycznym. Wstręt do otaczającej rzeczywistości nabrzmiewa i puchnie jak wrzód, toczy umysł i ciało jak ciężka choroba. Wszystko co ważne przestaje mieć jakąkolwiek wartość, perspektywa przeobraża się nabierając monochromatyzmu, popędy parują i osiadają gdzieś poza świadomością, poza postaciowością – potem wszystko zastyga. Bodźce tracą swoją wcześniejszą formę, przekształcają się w efemerydy rozwiewające się w niebycie niemal natychmiast. Uwaga skupia się na nieokreślonym, realność krzepnie utraciwszy kolory i dynamizm. Z tego wszystkiego zaś wyrasta niepewność pewności – poczucie bezsensu przyozdobione tragicznym wahaniem, irracjonalnym wahaniem o przyszłość. To zupełnie niedorzeczne uczucie – nie do uargumentowania, bez znanego podłoża i bezpośredniej przyczyny.

Egzystencjalny niepokój jest najbardziej nieprzewidywalnym odchyleniem we fluktuacji nastroju. Czymś co wydaje się nadrealne i pochodzące z niepoznawalnego. To oczywiście ułuda, bo w gruncie rzeczy wszystko jest uzasadnialne, także to. Ów niepokój zdaje się być przejawem zrozumienia albo chociaż przyjęcia do wiadomości złożoności świata. To także symptom uchwycenia własnej małości i nieistotności. W obliczu ogromnej przestrzeni wszechświata drobniutka molekuła jaką jest człowiek ma prawo czuć się niezauważalna i samotna. Niepokój jawi się zatem jako naturalna reakcja jednostek sięgających wzrokiem dużo dalej, jednostek będących świadomymi nieskończoności.

Czy to nie przypadkiem moja doskonała umiejętność przekształcania wrażeń, myśli i czynów, które są moim udziałem w coś co w jakiś sposób mogłoby mnie podbudowywać? A może to rzeczywista konkluzja – tenże stan psychiczny jest prawdziwym przejawem wrażliwości – bez wpływu na nią przekonania (z pewnością zawyżonego) o własnej wartości? Te pytania pozostają bez odpowiedzi z oczywistych względów. Oby niepokój siał spustoszenie w Waszych umysłach – to znak, że coś w nich macie.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Gnomy cz. 2 (coś z niczego)

grudzień 12, 2007 at 12:35 am (Kategoria sentencyj (pretensjonalności))

Ból – gdy cierpienie przeszywa artysta chłonie w zachwycie, mąż znosi w milczeniu, mędrzec w zamyśleniu kiwa głową, a człowiek płacze.

***

Żer – w królestwie naturalnym trzy są odmiany padlinożerców: zwierzęta żywiące się padliną, ludzie słabi oraz ludzie podstępni. Pierwsi z przymusu, drudzy z przymusu, a trzeci z radością.

***

Wizja – czemuż wprawiająca w zadziwienie krzywizna perspektywy zowie się wizją, a nie widmem?

***

Mimoza – czy wrażliwi ze swej natury roztkliwiają się nad sobą czy też pragną tylko osiągnąć pewien pułap niezrozumienia?

***

Tragedia – humanitarny heroizm nie dla ludzi.

***

Milczenie – zacniejsza po stokroć ignorancka, lecz pokorna cisza niż równie ignorancki bełkot.

***

Czarowne słowa demagogów – łatwiejsze niż zgubić się w mroku niewiedzy jest zaginąć wśród świetlistych wyrazów populistów – bo w ciemności zawsześ niepewny i samotny, a pozorna spolegliwość słowa zespala i zapewnia.

***

Ponad myślami – by osiągnąć nieosiągalne wystarczy stworzyć teorię lub zmienić definicję, by nie wierzyć wystarczy zaprzeczyć lub nienawidzić, by dać się ponieść wystarczy nie uważać lub dążyć, by nie myśleć wystarczy być głupim. Albo osiągnąć metamyśl.

***

Szacunek – kiedy ktoś umiera – pochyl głowę w zadumie; kiedy cierpi – pochyl głowę ze współczuciem; kiedy osądza – pochyl głowę w pokorze; kiedy marudzi – pochyl głowę cierpliwie, a jeśliś rozbawiony tym wszystkim – podnieś głowę, boś niesłusznie opuścił.

***

Moralizatorstwo i buta – słowa mędrca butę skruszą, oto marzenie dojrzałych – by starcza mądrość i biegłość młodszych zajęła jak ogień suche drewno – i spaliła na jednorodny szary popiół.

***

Prawidłowość – co za osobliwość bać się ducha w niebie bardziej niż ducha w sobie!

***

Sycące niezrozumienie – miłość i zachwyt nad własnym dziełem to miłość do własnych, najczęściej niezrozumianych motywacji, ergo afirmacja osobistej odmienności.

***

Wszystko spłynie – kiedy wchodzisz do rzeki drugi raz sprawdź czy nie została skażona. Jeśli tak – czekaj cierpliwie – wszystko musi kiedyś spłynąć.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz